księga gości


2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty



Tagi



Ulubione www
Moja twórczość literacka zapraszam wgłąb...
kraina_deszczowcow@poczta.onet.pl napisz do nas ; kraina_deszczowcow@poczta.onet.pl
Galeria nasze zdjecia i wasze komentarze ;-)
Szkocja.net polonia w Szkocji - forum

Ulubione blogi
Morski bloog dla ciekawych co na morzu
Scenki Rodzajowe Surrealistyczny blog
Blog Kaśki - Łakomej Kulinarny!
Marek Krajewski Breslau Kryminalny
Jolinda Corenka Maminy. Proszę usiąść...
Mamina Jolindy Komedia, po prostu trzeba zajrzec
Zapomniane światło Po prostu literatura.
Blogas Kijevny ciepło tam jest...
Blog Biskupinki W Szkocką Kratę
Blog Biszopa Zapiski z Granitowego Miasta

kraina-deszczowcow


Dałam się namówić
na pisanie dla Tezeusza. To jest taki chrześcijański portal (nie moherowy mam wrażenie) gdzie można znaleźć ciekawe dyskusje i ciekawe tematy. I tu chciałam publicznie podziękować Panu Zbigniewowi za namowę i mocno stawiające na nogi, ciepłe słowa i otuchę i zapewnienie że talentu mi wystarczy. Jeszcze raz dzięki!

A ja dzisiaj nie wiedząc czemu myślałam sobie o żołnierzach. Dokładnie o tych co są w Afganistanie. Nie o polityce co ich tam pchnęła, nie o misji którą im wmówiono. O nich samych. O ludziach.

i wyszło mi takie coś:

a potem ich kładą równiutko

rządkami

jak przed chwilą stali w szeregu

bądźcie wdzięczni nakazano

nie krzywcie ust w pogardzie

o nie waszej wojnie a waszej krwi

wybrali wierząc w trafność wyboru

krótkie żołnierskie słowa

My

Dla Nich




2010-02-08 21:37:45 skomentuj (0)
Dla tych co muszą żyć
jak strumienie pod lodem
jak słońce za mgłą.

To ze starej płyty Martyny Jakubowicz. Jak pięknie oddaje to co czuję.

Ale jestem.
Kropla deszczu, trzcina szumiącą wśród traw. Ale jee-ee-stem! (To z kolei Anna-Maria Jopek)

I tak o. Myślę a myśli mam rozbiegane. Zawieszona pomiędzy brakiem a wybuchami nadziei. Ona nie JEST zawsze. Na nadzieję też można czekać jak na cud. Można, oj Można!


2010-02-04 11:55:28 skomentuj (1)
Myśli poplątane
Pamiętacie przypowieść o talentach? 
Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".


Ja sie ostatnio tak zastanawiałam właśnie jakie to ja mam talenta rozliczne? Że umiem pisać i mi to gładziej idzie niż przeciętna (absolutnie się nie wywyższam tylko bezczelnie powtarzam zasłyszane :-)) Że tańczę całkiem całkiem oraz potrafię tego uczyć, że nawet gotuję z radością (to nabyte ostatnio, wiecie: synek) I TE DE
To ja ciągle nie wiem CO ja mam MU zwracać. Przecież nic nie mam jak ta, jak jej tam, od poezyji śpiewającej...
I nic nawet materialnie, bo to co mam to o kant tyłka?...
Ech Panie Boże! Zgrzyt zgrzyt...




2010-01-31 22:01:10 skomentuj (1)
Idu do robotu

Z nudów. Z braku stymulacji i motywacji ide do robotu na pare godzin dziennie bo wariuje i kota dostaję. Nie zrozumcie mnie źle. Ja Maciejke kocham miłością szaleńczą i pare godzin sam na sam z tatusiem (Nursery mówimy stanowcze NIE) nic złego nie zrobi a ja odpocznę, nabiorę dystansu i mózg mi znowu zacznie pracować bo same studiowanie nie wystarcza. Musi się coś dziać w moim życiu, ja się nie nadaję do redukcji długoterminowej.
A z drugiej mańki to ja mam sąsiadkę. Z czwarym dzieciątkiem w ciąży, szczęśliwą jak prosię w deszcz bo ona się w tym znajduje i do pracy zawodowej to ona nie chce wracać. Bo ma swój sens życia w dzieciach. Nie nie myślę o niej - zredukowana - przeciwnie, myślę o niej: spełniona w swoim powołaniu.
A ja nie. Po prostu nie. I tez mam prawo.
Czas mi sęe będzie musiłl porozciągac. Ale ja tak lubię. Ja LUBIĘ być baaaardzo zajęta. Tylko cholera jakoś zróżnicowanie. o.




2010-01-28 21:47:33 skomentuj (1)
Książka na lekarstwo
Ja Wam kiedyś mówiłam, że jestem mól książkowy i najchetniej to bym zamieszkała w księgarni lub conajmniej w bibliotece. Tylko mi trzeba chipsów i piwa, żebym przy lekturze oszczędzala pazurki. Okay, może być winko i brie w kosteczkę ewentualnie czekolada wedlowska albo ta niemniecka z okienkiem z orzechami jak pięść.
No. To ja Wam powiem, że książki leczą. Leczą dusznie. Leczę się zwykle Chmielewską (nadal potrafie ze śmiechu dostac czkawki, choć każdą jedną Jej powieść przeczytałam z dziesięć razy) teraz również Szwają (coś mi się ciepło w okolicach osierdzia robi) oraz czarnym kryminałem Krajewskiego. Wiecie to juz z resztą bo pieję o tym co nowego przeczytam od razu na blogasie. Czekam na "Erynie" wyżej wymienionego zgoła mentalnie pod Empikiem. Mentalnie mówię bo tak na prawdę to zrobiłam takie pre-zamówienie. Się okazuje, że Krajewski jest rozrywany i dobrze bo jest to klasyk, choc współczesny powieśc kryminalnej. I daj mu Boże zdrowie, bo gnialny.
No. Tak. Książka leczy. Niezawodnie.


2010-01-18 22:27:23 skomentuj (3)